Kilka kroków dzięki którym Twoje dziecko nie stanie się rasistą.

Ada - 28 października 2015
rasizm -w- śród -dzieci

Murzynek Bambo w Afryce mieszkał, czarną miał skórę ten nasz koleżka”

Kiedyś ta piosenka była po prostu piosenką o czarnych chłopcu z Afryki. Na takich przykładach między innymi dzieci uczyły się kolorów skóry. Dziś ta piosenka mogłaby być uznana za rasistowską. Tylko dlaczego? Dlatego może, że wyraźnie podkreślany jest w niej kolor skóry małego chłopca.

A czy to coś złego, że dzieci widzą różnicę w kolorach skóry? A dorośli próbują im wmówić, że ich nie ma i że wszyscy jesteśmy tacy sami? Nie jesteśmy. Ale inny,  nie znaczy gorszy.

Czarny, biały, żółty…Tak kiedyś mówiło się na kolor skóry.

-„ Tak  kochanie (zwraca się rodzić do dziecka) on ma czarną skórę, a ta dziewczynka żółtą, a my jesteśmy biali i to nas od siebie różni”. Oczywiście mówiło się też tak „Nie baw się z tym czarnym chłopcem„. Ale kolory pozostawały kolorami.

Czarny, biały, żółty…dziś kolorów już nie ma.

Kochanie wszyscy jesteśmy tacy sami.” Mamo, ale dlaczego ten chłopieć ma czarną skórę?” „Wszyscy jesteśmy tacy sami.” 

Czarny zły, biały dobry.

W tym miejscu trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie. Czy to, że ktoś ma inny kolor skóry niż nasz, jest czymś złym? Wiele zależy tu od samego podejścia rodzica do tego tematu. To w jaki sposób dorośli przekazują dzieciom informacje (nie tylko o kolorze skóry), wpływa na to, jak dziecko postrzega drugiego człowieka (negatywnie lub pozytywnie). Namawiam jednak do nie „naznaczania” dziecka swoimi doświadczeniami w tej dziedzinie „On jest zły, bo jest czarny, bo kiedyś jeden czarny ukradł mi torebkę„. Stąd krótka droga do stworzenia rasisty.

Jeśli  natomiast będziemy usilnie wmawiać dzieciom, że kolorów nie ma, chodzi mi tu o nie zwracanie na nie uwagi, to może mieć to także odwrotny do zamierzonego skutek. Czyli zamiast oswoić dziecko z wielobarwnością tego świata, dziecko po prostu będzie się tego bało.  Bo dziecko to taki mały, chodzący komputerek, który koduje wszystkie zachowania dorosłych i przetwarza je po swojemu.

Jeśli my jako dorośli nie oswoimy własnego dziecka z tym tematem, dziecko samo podejmie stosowne działania i wysnuje własne wnioski. Jakie? Najczęściej takie. „Skoro moi rodzice są biali, ja jestem biały i inne dzieci są białe, a ten jeden jest czarny/żółty to nie będę podchodził. Boje się. Ma inny kolor skóry , a ja nie wiem dlaczego? Rodzice mówią, że jest taki sam jak ja, a ja widzę, że nie jest.” Dziecko w takim przypadku będzie trzymało się tego co jest mu znane.

Czyli czego?

W bajkach kolor czarny zarezerwowany jest dla złych postaci. Czarownic, złych czarnoksiężników, potworów. Stąd łatwa droga do tego, aby dziecko wpisało sobie ten właśnie schemat „złego bohatera” w swoje realne życie i bało się dzieci o innym kolaże skóry. Dlatego tak ważne jest, aby tłumaczyć dzieciom to, że mamy inny kolor skór, ale nie znaczy to, że jesteśmy gorsi lub lepsi od siebie, jesteśmy poprostu inni.

Czyli jak? Tak.

-„Ten chłopiec ma czarny kolor skóry, spotykasz się z nim na placu zabaw i bawisz. Czy myślisz, że może zostać on twoim kolegą/koleżanką?”

– Zwróć uwagę na kolor skóry, dziecko poczuje się bezpieczniej, gdy będzie wiedziało, że „po mimo” różnic zachęcasz go do zabawy. Czyli sygnał dla dziecka- W tym nie ma nic złego.

*******

Ale nie tak.

-„Ten chłopiec jest taki sam jak ty, idź pobaw się z nim, przecież codziennie spotykasz go na pacu zabaw.”

– Nie zwracasz uwagi na kolor skóry. Dziecko widzi różnice, pomiędzy nim a innym dzieckiem. Nie czuje się w tej sytuacji bezpiecznie. To, że nie pyta to nie znaczy, że tematu nie ma.

Widzisz różnicę? Twoje dziecko też. Przekaz dla dziecka jest bardzo ważny.

____________________________________________________________________________

Szanuj odmienność. Ucz jej dziecka.

To samo tyczy się do sytuacji nie związanych z kolorem skóry. Codziennie na ulicach miast, w kolejce w sklepie, na spacerze. „Mamo dlaczego ten Pan nie ma jednej nogi?” W tej sytuacji, żaden rodzic traktujący swoje dziecko poważnie nie odpowie „Przestań, przecież ma obie”. Warto wytłumaczyć i podjąć z dzieckiem temat. To nic złego, gdy nasze dziecko zauważa, że nie wszyscy są tacy sami. Dlatego też, tak samo jak o brakującej nodze, mów o kolorach skóry. Przecież to, że zauważamy odmienność i mówmy o niej nie czyni z nas rasistów, prawda?

Ale to na rodzicach ciąży odpowiedzialność, aby nauczyć dziecko, szacunku do odmienności. Nie tylko tej związanej z kolorem skóry, ale również sposobem życia i ubierania się. Aby jednak nauczyć tego dzieci, sami musimy szanować odmienność.

Ten teks został wyróżniony w cotygodniowym rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich na stronie Mądrzy Rodzice

ada podpis mały

  • Myślę też, że ta nietolerancja w naszym narodzie bierze się stąd, że PL jest dalej krajem białym. Spójrzmy na zachód – kolorowo. Nie tylko pod względem skóry, ale ubrań, włosów itp. Dla nich to normalne, że ludzie są różni, a dalej tacy sami. A u nas jak odbiegasz od tego schematu jesteś zły, słyszysz obelgi…
    Uczmy nasze dzieci tolerancji i pokazujmy, że inny nie znaczy gorszy!

    • Tak. Uczenie dzieci w domu takich rzeczy na pewno zapunktuje w przedszkolu o szkole. Będzie to zdecydowanie łatwiejsze dla dziecka i stanie się naturalne.

  • Też uważam że dzieci trzeba oswajać z innością po przez zapoznawanie z nią a nie udawanie że temat nie istnieje.

  • Bardzo ważny temat poruszyłaś. Akurat mieszkając teraz w Niemczech moja córa jest oswajana z odmiennością innych ludzi, z innymi narodowościami. Ale na pewno, jak już zacznie mówić będzie zadawała mi pytania, na które muszę jakoś mądrze odpowiedzieć…. Zauważyłam, że dzieci znajomych nie mają w ogóle z tym problemu, przyjaźnią się z każdym, niezależnie od koloru skóry. Natomiast ich rodzice są wielce uprzedzeni, szczególnie do Turków i Kudrów. Wydaje mi się, że musimy, my rodzice uważać na to co mówimy, bo niewinny żart może być potraktowany na poważnie przez nasze dziecko.

    • Dokładnie dzieci słuchają i rozumieją znacznie więcej niż nam dorosłym się wydaje. Poruszyłam ten temat bo moja córcia jakiś czas temu zaczęła chodzić do wielonarodowego przedszkola gdzie dzieci mają różny kolor skóry więc przechodziłam przez to sama. Bała się na początku Chińczyków, Japończyków i Wietnamczyków czyli wszystkich tych których kształt oczu jest inny. Dlatego też musiałam jej wszystko wytłumaczyć, teraz chodzi do jednej grupy, bawi się i nie ma z tym najmniejszych problemów.

  • Ciekawy tekst zwłaszcza, ze teraz jest taka nagonka na emigrantów. Coś w tym jest ważne aby od samego początku tłumaczyć dziecku i uczyć szacunku do drugiego człowieka.

    • Oczywiście szacunek jest bardzo ważny, ale musi być on zaszczepiony w domu bo szkoła czy przedszkole wszystkiego nie załatwią. To my rodzice musimy przyjąć to na klatę.