Mam takie dni, gdy rozpiera mnie energia. Nie patrz tak, matki też je miewają. Wtedy oprócz ogarnięcia domu, dzieci i ogródka, mam ochotę tą energię gdzieś jeszcze oddać. Mój dobry humor objawia się pląsami w kuchni, do dźwięku gotującej się wody i żartowanie oraz dogryzanie mężowi (ale tak pozytywne). Czasem też zdarza mi się zagalopować. Chociaż wiem ,że z dziećmi do któregoś wieku nie powinno się żartować, bo one na żartach się nie znają. No może, nie tyle nie znają, ile traktują słowa rodzica bardzo poważnie. To i tak czasem popełniam ten błąd i powiem coś do dziecka, w sposób który my dorosły uznajemy za żartobliwy ,ale dziecko już nie.

 

Bo dzieci nie znają ironii i żartów. 

ŻARTY

Niestety, nawet najbardziej wyluzowany, ironiczny i znający się na żartach dorosły, był kiedyś śmiertelnie poważnym dzieckiem. Dlatego, gdy rodzić, który ma gorszy dzień mówi ” O nie, chyba się zabije!” W języku dorosłych to znaczy tylko tyle, że już mamy czegoś dość i z czymś sobie w danej chwili nie radzimy. A w języku dziecka to znaczy “O nie mama się zabije!” Przeze mnie?

Przykład z “oddawaniem dzieci” na jeden dzień lub weekend do dziadków jest obecny pewnie u każdej rodziny,która ma dobre kontakty z dziadkami i dziadkowie chcą te owe dzieci przyjąć na te 2 dni pod swój dach. Pamiętajmy jednak, że i w tym przypadku dzieci słyszą dokładnie to, co rodzic powiedział, a nie to co ma na myśli. Ważny jest dobór słów.

Zrobiliście tak kiedyś? Ja też, To, że wiemy o tym fakcie nie powstrzymuje nas od popełnia błędów. Kilka dni temu jak moje dzieci miały już od godziny być w łóżkach i ładnie spać, jeszcze biegają po domu. Doszłam wiec do wniosku, że zajmę się czymś bardziej pożytecznym niż ciągłym mówienie w próżnie. Weszłam do łazienki i zaczęłam robić porządki. Na mojej drodze stanęła szczotka do włosów dziewczynek, która miała już pełno kłaczków, wiec zaczęłam ją czyścić. Część włosów upadło na podłogę. Nagle i niespodziewanie wpada Zosia i pyta.  “Mamoooooo?!?!! A czyje to są włosy?” . Nie mogłam się powstrzymać i odpowiedziałam “Czarownicy”.To był żart ale, nie zrozumiały dla Zośki. Zosia śmiertelnie poważnie rzuciła włosy na podłogę. Wytłumaczyłam jej potem, że to był tylko taki głupiutki żarcik mamy, ale nie bardzo była zainteresowana moimi wyjaśnieniami.

Tak więc jeśli jesteśmy rodzicami żartownisiami, powinniśmy albo uprzedzać dzieci o tym fakcie “uwaga teraz będziemy żartować” lub na jakiś czas darować sobie żarty z dziećmi, a żartować z dorosłymi.

IRONIA

Ironia to takie drugie nasze dorosłe przyzwyczajenie. Pewnie też to znacie i dziwicie się , że dziecko powtarza potem dane zachowanie żeby usłyszeć z ust rodzica pochwałę. Co?! Jaką pochwałę?. No tak, pochwałę. Nie słyszy ironii. Myśli, że mówisz mu prawdę, chwalisz go, przyciesz jak mógłbyś skłamać? Niektóre dzieci uważają też takie ironiczne zachowania rodziców jako wyśmiewanie się z dziecka. Gdy mówimy patrząc na wielki bałagan w kuchni “Ale tu jest porządek” Kiedy rodzić mówi  “O, ale się ładnie umyłaś” Do dziecka, które ma twarz wybrudzoną czekoladą. To dziecko słyszy własne to , nic więcej niż mniej. Niektórzy dorośli mają problem z rozszyfrowaniem ironii, a co dopiero małe dziecko.

Więc staram się nie popełniać błędów, chociaż wiadomo wpadki zawsze się zdarzają i na tym etapie życia moich dzieci nie ironizować, ani nie żartować, chyba że wcześniej ustalę ,że teraz jest czas żartów z dzieckiem. Zawsze staram się mówić to co faktycznie widzę i czego oczekuje po danej sytuacji bez tłamszenia czy wyśmiewania dziecka. “Zosiu widzę, że zrobiłaś bałagan. Co teraz powinnaś zrobić, aby był porządek?” proste? Bo tak sobie myślę, że to ułatwia kontakt z dzieckiem.

Tekst, który każdy rodzic powinien przeczytać, aby jego dziecko było bardziej samodzielne -> klik

ada podpis mały

(Visited 895 times, 1 visits today)