google-poradnik

Założę się z Tobą, że chociaż raz w życiu wyszukiwałaś symptomy chorobowe swoje lub swojego dziecka, a w wyszukiwarce wpisywałeś np. hasło “Kaszel objawy” i jakie było Twoje zdziwienie jak w odpowiedzi wyskoczyła diagnoza “Kaszel, to może być rak odbytu”. Zdziwiona? Rozbawiona? Przerażona? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco chociaż na jedno pytanie, to czytaj dalej.

 

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale jest wiele osób nie tylko z grupy “zwiększonego ryzyka” czytaj Rodzić, które regularnie pytają się Doktora Google o poradę medyczną. Co więcej są też osoby, które idąc do lekarza mają już wydrukowaną historię swojej choroby, którą godzinę wcześniej zdiagnozował Doktor Google. Są w stanie nawet wmówić lekarzowi ,że to ich wyszukiwarka internetowa ma rację, nie on, bo przecież Google wszystko wie. Bo internet to źródło niekończącej się wiedzy, mało istotne, że niekiedy marnej. I kurczę w sumie “pal licho” jak dorosły wmówi sobie, że ma raka wątroby, bo boli go oko. Zrobi sobie badania i stwierdzi, po wydaniu grubej sumki pieniędzy “Faktycznie,lekarz miał rację. Nie ma powiązania, a oko boli mnie, bo za dużo w necie siedzę”. Gorzej jest jak na podstawie wyszukiwarki rodzice diagnozują swoje dzieci.

Zastanawiam się kiedy wyszukiwarka została dyplomowaną pielęgniarką, pediatrą, urologiem onkologiem i każdym innym “logiem” i w ten sposób zastąpiła zdrowy rozsądek i diagnozę lekarską. Kiedy to zaufanie do algorytmu wyszukiwarki, przewyższyło zaufanie do prawdziwego człowieka? Ze specjalizacją i doświadczeniem zdobywanym na żywym organizmie. Nie w cybre -przestrzeni, tylko na studiach i praktykach. Wiedzę “wbitą” w miliardy neuronów w mózgu , a nie wbita w klawiaturę komputera. Tak wiem, że panuje teraz masowa histeria, że lekarze chcą tylko wyłudzić od nas pieniądze a nie leczyć, ale jest ona w wielu sytuacjach bezpodstawna ocena.

Czy naprawdę uważamy, że Doktor Google wskaże przyczynę choroby i wyleczy nasze dziecko? Czy na prawdę chcesz tak ryzykować? Przerywanie  leczenia jest na porządku dziennym. Zwlekanie z pójściem na wizytę lekarską, jest na porządku dziennym. Straszne? Straszne! I bardzo niebezpieczne.

Pytanie: " Drogie Mamy, moja 2 letnia córka od tygodnia ma rozwolnienie, 
dziś robi już kupkę z krwią. Co robić? Czekać? Czy może iść już do lekarza?"

Odpowiedzi Mam: 
-"Zobacz w Google jaka może być przyczyna"
-"A stosowałaś jakieś lekarstwa?"
-"Córka mojej koleżanki miała to samo i lekarz zalecił jej XXX, może to pomoże?"

To co właśnie przeczytałaś, to nie fikcja literacka, a szkoda. To prawdziwa rozmowa mam na forum internetowym! Dopiero przy 50 komentarzu, ktoś nieśmiało zaproponował “Może idź z dzieckiem do lekarza?”. Poważnie? Aż tak martwimy się o nasze portfele, że nie korzystamy z fachowej wiedzy, bo uważamy ,że w prosty sposób będzie ona podana w internecie? Bez konsultacji, badania pacjenta, pieniędzy i tracenia czasu? A może, aż tak nie ufamy lekarzom? Tak czy inaczej powody naszych konsultacji lekarskich z wyszukiwarką są błahe. Na ile potem wycenimy zdrowie dziecka, które w skutek głupoty rodzica znacznie ucierpiało?

Przerywanie antybiotykoterapii, albo zmienianie wytyczonej przez lekarza dawki leku, to już standard. Pełno jest forów w internecie, w których można się dowiedzieć jakich chorób dostanie dziecko, gody rodzić poda mu antybiotyk -rak, nowotwory, napromieniowanie. A potem się okazuje, że forum czy strona internetowa jest założona i prowadzona przez ogrodnika, bibliotekarkę czy fryzjerkę, bez pojęcia o temacie. Matka, matce radzi “Odstaw lek” “Zmień dawkę” Bo na jej dziecku się sprawdziło, nie biorąc odpowiedzialności za to, co się stanie z dzieckiem matki pytającej.

Aż strach pomyśleć, że są rodzice , którzy podejmują decyzje o leczeniu dziecka na podstawie danych z wyszukiwarki czy dośwadczeń innych ludzi z internetu. Każdy człowiek na tym świecie jest inny, pamiętajmy o tym. To, że pomogło synowi sąsiadki, to nie znaczy, że pomoże Twojemu. Wyszukiwarka nie jest w stanie zbadać, nie jest w stanie ocenić ryzyka, skorelować z chorobą obecną innych choroby towarzyszących. Wyszukiwarka nie powie Ci jaka bezpieczną dawkę leku możesz podać dziecku. I o ile z lekami OCT (bez recepty) jest mniejsze prawdopodobieństwo uszczerbku na zdrowiu, to z lekami na receptę to już igranie ze zdrowiem i życiem swoim i dziecka.

Korzystam z wyszukiwarki i Ciebie też zachęcam, ALE z głowa! Internet  to wielka pomoc w znalezieniu dobrego lekarza, do którego potem możesz się wybrać w realu, tak też znalazłam pediatrę dla moich dzieci. Internet to wielka pomoc, także z znajdywaniu rzetelnej wiedzy specjalistów z innych dziedzin jak np. Blog Dr. Farmacji Magdy Farmaceuta-radzi. Ale nawet na tym blogu znajdziecie informację, że ta wiedza nie zastąpi kontaktu z lekarzem  i  na jej podstawie nie możesz podejmować samodzielnych decyzji odnośnie leczenia dziecka. Dlaczego więc Dr Farmacji pisze o tym na blogu, a rodzić dający “dobre rady” przez internet innemu rodzicowi ,nie bierze pod uwagę niepożądanych efektów swojej porady? Czy to dlatego, że zaczynamy myśleć wirtualnie i jesteśmy dla siebie tylko zdjęciem na facebooku? A nie żywymi ludźmi?

Moja rada dla rodziców, jako rodzica ,który korzysta z internetu na codzień jest taka: Nie daj sobie zrobić prania mózgu. Korzystaj z internetu jako podpowiedzi, a nie pewnego źródła wiedzy. Masz problem? Nie zwlekaj idź do lekarza. Nie pytaj się o poradę innych mam z internetu, których tak naprawdę gówno obchodzi los twojego dziecka ich jest przyciesz zdrowe. Znajdź dobrego rodzinnego lekarza, któremu ufasz i korzystaj z jego rad i doświadczenia a w wyszukiwarce wyszukaj fajny film na wieczór, kup sukienkę, sprzedaj zabawkę. Rób te wszystkie przyjemne rzeczy, ale nie korzystaj z elektronicznej porady lekarskiej. Bo masz zbyt dużo do stracenia.

ada podpis mały

Jeśli post spodobał Ci się, dał Ci do myślenie lub wywołał w Tobie inne emocję udostępnij go (naciskając mała niebieską ikonkę “f” na dole strony) Udostępnienie sprawi, że więcej osób go zobaczy. Możesz też polubić mój profil Kosmetomama na facebooku i zostawić komentarz :)

(Visited 298 times, 1 visits today)