atrakcyjność

Atrakcyjność fizyczna, dawniej seksapil (z ang.sex appeal) – atrakcyjność erotyczna, związana przede wszystkim z wyglądem ciała, ale także zapachem, tembrem głosu, zachowaniem, wyraźnie pociągająca dla innych.

źródło: Wikipedia.org

Taki właśnie opis atrakcyjności możemy znaleźć w największej internetowej encyklopedii. Ale czy jest to na prawdę tak proste? Czy wystarczy tylko dobrze wyglądać, aby czuć się dobrze? Otóż nie.

Oczywiście ładny wygląd, dobre ciuchy i piękny makijaż, to wszystko pomaga w tym, aby poczuć się atrakcyjną, ale gdy dusza szwankuję przeglądając się w każdym napotkanym lustrze nie zobaczysz fajniej siebie tylko krzyczysz “O zgrozo to znowu Ja”. Wiem co mówię bo sama przeżyłam rozpad mojej dusz na małe kawałeczki  po urodzeniu córki. Moja samoocena spadła do granic możliwości. Czułam się brzydka, gruba i potrzebna tylko do jednego, do karmienia, przewijania i pielęgnacji dziecka. Nie widziałam już w sobie kobiety, tylko matkę.

Nie dałam sobie czasu na wypoczynek, na sen, na zrzucenie wagi. Na to, aby moja fizjologia wróciła do normy. Po prostu skreśliłam samą siebie. Wtedy cieszyłam się, że nie mam w domu lustra. Tylko takie małe łazienkowe. Nawet myjąc zęby starałam się na siebie nie patrzeć.

Nie wyglądała tak strasznie jak mi się wydawało. Teraz to wiem z perspektywy czasu. Oczywiście przytyłam 18 kg, ale po urodzeniu córki od razu zeszło mi 10 kg, ale tego nie widziałam. Byłam swoim największym wrogiem i tylko ja mogłam to naprawić i przestać się tak srogo oceniać. Bo innych staram się nie oceniać, nie po wyglądzie. Liczy się dla mnie  charakter człowieka, dlaczego więc oceniając sama siebie ta powierzchowność była taka ważna?

Wydaje mi się, że była to wtedy jedyna rzecz nad którą miałam kontrolę. Moje myśli. Tak mi się wtedy zdawało. Jedna bardzo się myliłam. To moje myśli zatruwały mnie samą. Nie widziałam + tylko same -. Mogłam sobie zrobić listę. Włosy, nie takie, bo odrost, bo kolor. Twarz, nie taka, bo gruba, bo sucha, bo zmarszczki. Ciało, nie takie, bo cellulit, bo tu zwisa, a tu tłuszczyk. Wszystko było nie tak po mimo, że jeszcze się połóg nie skończył.

1, 5 roku później.

Tak dokładnie tyle czasu zajęło mi uwierzenie w siebie. Nie zrobiłam tego sama, ani z pomocą męża, ani mamy. Nikt mi nie mógł pomóc oprócz jednej duszyczki, która się w tym specjalizowała, w ratowaniu dusz. Składanie ich kawałek po kawałeczku. To ona nauczyła mnie, że atrakcyjność to wiara w siebie, to mój charakter, to mój śmiech, to moje złe i dobre strony, to pozytywne myślenie, to moja pasja, to kochanie siebie, to po prostu JA.

Poczułam, że największy ciężar – moje myśli, został właśnie zdjęty mi z barków. Ścięłam włosy, znowu zaczęłam się malować. Zaczęłam zwracać uwagę na to jak wyglądam. Zaczęłam ćwiczyć i wreszcie poczułam się atrakcyjna. Ale nie czułabym się tak, gdyby nie zmiana myślenia o sobie.

Bo atrakcyjność to pozytywne myśli, radosny uśmiech. To myśl, że w moje własnej skórze jest mi najlepiej i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Oczywiście mogę mieć + i – ale + zawsze jest więcej, bo ich szukam, a może po prostu zaczęłam je widzieć?

Każda z Nas może być atrakcyjna. Jest atrakcyjna! . Dostrzeż swoje dobre strony, nie przejmuj się tymi gorszymi, bądź z siebie dumna!.Zacznij być swoją przyjaciółka a staniesz się dla siebie atrakcyjna. A  gdy  ty to zobaczysz  to inni też.

Co sprawia, że czujesz się atrakcyjna? Pochwal się swoimi mocnymi stronami w komentarzu.

ada podpis mały

(Visited 410 times, 1 visits today)