Urlop macierzyński? Świetnie! Masz czas, aby rozkręcić swój biznes.

iekawy-pomysł-na-biznes

Jestem pewna, że ten kto nazwał macierzyński “urlopem” musiał być mężczyzną! Bo musiał chyba nie wiedzie, że kobieta na macierzyńskim nie odpoczywa. Sprząta, gotuje, myje, prasuje, pierze, obrabia nowego członka rodziny, przewija go, karmi, znowu przewija i znowu karmi. Ale urlop macierzyński to nie tylko permanentne zmęczenia, to także dobry czas, aby zmienić swoje życie i wpaść na ciekawy pomysł na biznes.

 

Zaczynając urlop macierzyński byłam zdezorientowana, bo jak to? Na “macierzyńskim” jestem na nogach 20 z 24 godzin na dobę?! Byłam niedospana, często sfrustrowana i na dodatek zamknięta w czterech ścianach z tym maleńkim człowieczkiem, któremu mama na tym etapie życia potrzebna jest TYLKO do zaspokojenie jego wszystkich niemowlęcych potrzeb. A nie jest jego kompanką do rozmów na światopoglądowe tematy o kolorze bucików, które dziecko musi koniecznie założyć do przedszkola, bo inaczej jego świat się zawali.

Siedziałam tak w domu, zamknięta w  czterech ścianach zastanawiając się czy jeszcze kiedyś zrobię coś dla siebie?. Myślałam wtedy o tym co oprócz bycia mamą sprawiało mi zawsze największą przyjemność i nagle mnie olśniło. Zawsze największą radość sprawiało mi rozmawianie o kosmetologii, o kosmetykach, o urodzie, zawsze to lubiłam. Nie odrazu było dla mnie jasne, że tą wiedzę i pasję przekuję w blog kosmetyczno-parentingowy. A przyznam się, że bałam się go założyć. Nie wiedziałam czy potrafię pisać. Czy potrafię komuś wytłumaczyć coś z łatwy sposób. Czy potrafię dzielić się z innymi swoim doświadczeniem.

Po przemyśleniu sprawy, powiedziałam sobie “Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!” W wolnym tłumaczeniu znaczyło to mniej więcej “A co mi tam, spróbuję!” Usiadłam do stołu z pomysłami w głowie, długopisem i kartką papieru w ręku. Mała Helka właśnie wtedy smacznie spała, “To jakiś znak”, pomyślałam ;) Na kartce spisałam wszystkie myśli, które wpadły mi do głowy. Spisałam sobie zakres tematów w których będę i chce się poruszać, bo w nich czuje się swobodnie. Wymyśliłam nazwę bloga złożoną z kosmetologii i mamy. Wpadła mi wtedy do głowy jako pierwsza Kosmetomama, “Fajna nazwa, zostaje!” Zrobiłam sobie pierwsze mało udane logo, ściągnęłam darmowy szablon, napisałam pierwszy tekst. Po miesiącu pisania po nocach, pochwaliłam się moim blogiem szerszej publiczności i stworzyłam  fanpage Kosmetomama na facebooku. Stworzyłam konto na google +, ściągnełam na telefon aplikację instagram, podłączyłam twittera. I tak powstał mój blog na blogspocie.

Po roku życia mojego bloga uznałam, że blogowanie jest tym co chcę robić i postanowiłam wykupić sobie domene. Zrobiłam to po to, aby  wszystkie teksty na moim blogu były moją własnością. Nie chciałam już wynajmować przestrzeni na mój blog od Google. I od nowa praca nad wyglądem bloga. Wybieranie nowego szablonu, tworzenie nowego logo, ustawianie wszystkich szczegółów i przeniesienie treści zostawiłam specjalistą, po 2 tygodniach blog był gotowy. Gdy pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda w nowej odsłonie pomyślałam nieskromne “WOW” “To moje dziecko, od początku stworzone przeze mnie! Jestem dumna”

Blog się rozwijał. Ja pisałam teksty, pojawiało się coraz więcej komentarzy, statystyki zaczęły powoli piąć się w górę. Nawet nieśmiało dodałam zakładkę “współpraca” do bloga. Pomyślałam wtedy, że fantastycznie byłoby zacząć zarabiać na własnej pasji za 5 lat. Pomyślałam, że to uczciwy czas na to, aby swoją jakością przyciągnąć czytelników którzy chcieli by mnie czytać i firmy, które zechciałyby ze mną współpracować. Nie sądziłam, że mój blog po 1,5 roku może się stać ciekawym pomysłem na biznes.

Wszystkiego musiałam się nauczyć w większości sama, ale nie było to nudne, tylko ekscytujące. Blog stał się moją furtką na świat i możliwością poznawania nowych ludzi, uczenia się marketingu, kodu HTML oraz nawiązywania i realizowania współprac z firmami. Niesamowite jak dużo nowych doświadczeń niesie ze sobą nowa czynność. Pasja, którą zaczynamy nieśmiało wykonywać z radością, a dostrzegamy, że jest ona pełna nowych możliwości!

Bloga założyłam jak Helenka miała 3 miesiące. Do tej pory jest on moja pasją i wielką radością. Dzięki niemu bardzo się rozwinęłam. Często zadajecie mi pytanie ” Jak godzę bycie mamą z pisaniem bloga?“. Odpowiedz jest prosta. Te dwie rzeczy napędzają się wzajemnie. Dzięki dzieciom mam wieczne inspiracje na blogowe posty, a dzięki blogowi odpoczynek od dzieci i mam czas dla siebie.Mam już plany na 2016 rok,bo na tyłku nie usiedzę! Chciałabym nagrywać filmy na YouTube, napisać 2 e-booki i kto wie co jeszcze. Ale wiecie co, to wszystko jest ekscytujące, bo wiąże się to z wieloma nowymi doświadczeniami!

Kochane Mamy, wszystko można połączyć! Gdy Zosia jest w przedszkolu a Helenka ma drzemkę pisze. Gdy  raz w tygodniu przyjeżdża do mnie mama i zajmuje się Helką, siadam przy komputerze i piszę.  Gdy nie mam czasu w dzień, siedzę wieczorami lub nocą i…piszę.

Jeśli siedzi Wam jakiś pomysł w głowie, to urlop macierzyński jest najlepsza pora na to, aby ten pomysł przemyśleć, rozpisać na czynniki pierwsze i zacząć realizować dla siebie! Ja miałam tylko 6 miesięcy na wprowadzenie mojego pomysłu w życie. Wy macie teraz rok! Ile to jest czasu! Wiele Mam, które poznałam w internecie i w realu zaczęło własne od urlopu macierzyńskiego tworzyć swoja nową przyszłość! Z pasją, właśnie na macierzyńskim, bo wtedy przychodzą do głowy ciekawe pomysły na biznes! A może to, że stajemy się mamami nas tak otwiera i podnoś pewność siebie?

A Ty jaki masz pomysł? Myślałaś już o tym ? Czy już zaczęłaś działać? A może czekasz na “ten właściwy” moment?

ada podpis mały

(Visited 1 725 times, 1 visits today)