fbpx

Samotna mama. Historia o poporodowej depresji.

Napisałam Ja : Ada | Kosmetomama

Wstaje rano, nieumalowana, z potarganymi włosami, ONA idzie za mną. Myję zęby, maluję się, patrzę w lustro. ONA tam jest, jest i szepcze mi na ucho-„Po co to robisz przecież i tak jesteś brzydka! Brzydka i nic nie warta!” Odwracam się do niej i patrze w jej czarne oczy i ziemistą prawie przezroczystą skórę. ONA nigdy się nie czesze, nie ubiera, nie maluje. Chodzi w postrzępionej i brudnej koszuli. Karmi się moją słabością.ŚMIEJE się, gdy ja płaczę, SZYDZI ze mnie, gdy  próbuję z NIĄ walczyć. Drwi, wyśmiewa, kaleczy duszę!

Jej słowa mnie bolą, ale dziś je ignoruje. Tym razem się udało tym razem nie uległam. Idę do kuchni, zrobię śniadanie dla dziecka i męża. Znowu przyszła i szepce „Po co to robisz, i tak ci się nie uda, nie umiesz gotować, jesteś beznadziejna!” Powoli się łamię, powoli ulegam , ale to dopiero początek dnia! Nie mogę teraz się załamać. Wciągam głośno powietrze, ocieram łzę z policzka i ruszam do przodu. Wchodzę do pokoju, gdzie siedzi córka. Śmieje się do niej udając, że nic mi nie jest. Jestem z tym sama, nie chce przedstawiać JEJ rodzinie.

Wszyscy wyszli, ja zastałam sama i ONA. “Posprzątam trochę” pomyślałam. ONA rozsiadła się na krześle z nogami na stole i się ze mnie śmieje „Po co to robisz?! Przecież jesteś brudasem! Nie sprzątniesz nigdy porządnie tego mieszkania, mąż i dziecko będą się za ciebie wstydzić. Jej oczy aż czarnieją z radości i satysfakcji jak widzi, że mnie miażdży, że nade mną panuje! „No dalej, nie jesteś im potrzebna, możesz skakać z tego balkonu! i tak nikt nie będą za Tobą tęsknić! Nie liczysz się dla nich, NIKT cię nie kocha!”. Powoli się łamiępowoli odpuszczam. Wygrała, znowu wygrała! Cieszy się ! A jej głębokie zmarszczki na szarej cerze stają się bardziej widoczne. Zaciera ręce! „Już jesteś moja! Ja płaczę, a żal mi serce na pół rozrywa i boli, tak strasznie boli! Nie mam siły z nią walczyć, to się nigdy nie skończy! Odejść ? Czy zostać? Nie mogę tego znieść! Ale muszę zostać dla mojej córki, dla męża…..

WYGRAŁA ! Ona znowu WYGRAŁA-a na imię jej DEPRESJA!

Wracają i córka i mąż. W samą porę, tylko oni trzymają mnie przy życiu. Widzą jak płaczę. Córeczka pochyla się nade mną i pyta. „Mamusiu dlaczego płaczesz, sprawiłam ci jakąś przykrość?”. Córka nie rozumie, że to nie jej wina, nie rozumie co takiego zrobiła, że płaczę, nie rozumie co się stało! Mamo już będę grzeczna, obiecuję!” Moje dziecko jest zakładnikiem tej zołzy- Depresji, mojej depresji, która tak na prawdę jest rodzinną tragedią. Wszystko niszczy, wszystko demoluje, rozrywa rodzinne więzi, destabilizuje relacje i zaburza bezpieczeństwo dziecka.

Wiesz, depresja to nie Twoja sprawa i nie Twoja choroba, to choroba którą „złapią” od Ciebie Twoi najbliżsi. Przenosi się drogą uczuć i unosi w powietrzu z ust do ust. Powoduje gnicie relacji i destrukcje WSZYSTKIEGO co KOCHASZ i NISZCZY!  CIEBIE , TWOJE DZIECKO, TWOJĄ RODZINE.

Ja to zwalczyłam, ale nie zrobiłam tego sama. Nie musisz sama. Wiem, że społeczeństwo oczekuje szczęśliwej, zadowolonej i radzącej sobie ze wszystkim (samej) mamy- kobiety. Ale odpuszczenie i powodzenie “Nie radzę sobie ” nie jest oznaką słabości. Jest oznaką ogromnej świadomości i siły oraz odwagi, aby coś zmienić.

Ja wpadłam w depresje poporodową i tylko dzięki moje rodzinie oraz specjalistom z tej depresji wyszłam. Ważnym krokiem jest nazwanie depresji chorobą a nie wariactwem czy lenistwem. Czy to depresja czy tylko babyblues ? Ja nie wiem, ale jak czujesz się “nieswojo” czujesz, że ktoś “inny” kieruje Twoim życiem. Pogadaj o tym z zaufaną osobą, z psychologiem, przyjaciółką? Nie daj sobie wmówić, że musisz żygać tęczą i cieszyć się z każdego dnia bo tylko tak jest wystarczająca. To normalne, że czasem się złościsz, frustrujesz jesteś zmęczona to część życia. Jeśli jednak ta złość, frustracja i zmęczeni staje się znaczną częścią Ciebie i przestało cieszyć Cię to co do tej pory sprawiało ci przyjemność to może być znak, że coś się z Tobą dzieje. 

W Polsce depresja poporodowa to jeszcze temat tabu. Oficjalnie żadna kobieta jej nie ma, nikt jej nie widział i nie wie jak wygląda. Ale prawda jest zupełnie inna. Często przynosisz ją do domu w poporodowej torbie, a rano zastajesz ją śpiącą w Twoim łóżko, jak twój cień, nie nieodzowna, cicha zabójczyni . Czasem ukryje się gdzieś w szafie i wychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Czasem możesz ją zagłuszyć, ale na dłuższą metę się nie da! Poproś o pomoc póki jeszcze jesteś w stanie, póki jeszcze nie odebrała ci tego co dla Ciebie najcenniejsze ; Twoich uczuć, Twojego rozumu i co najważniejsze Twojej rodziny.

Teraz jestem radosną, otwartą, kochającą mamą 2 córeczek i synka. Co nie znaczy, że rzygam tęczą , nie mam gorszych dni i nie jestem zmęczona. To wszystko nadal jest częścią mojego życia, ale widzę też świat nie tylko w mroku i szarościach ale także w kolorach. 

A pomyśleć ,że moje dzieci  mogłaby zostać bez mamy…Wiesz teraz wydaje mi się to nierealne, ale kiedyś myśl o tym była bardzo kusząca zostawić wszystko w cholerę i odejść….

 


*Pierwsza wersja tego tekstu powstała w 2015 roku po roku od urodzenia mojej drugiej córki. Postanowiłam jednak trochę go odśnieżyć i pokazać światu po raz kolejny bo temat jest ważny i cały czas na czasie. 

(Visited 141 times, 1 visits today)
0 Pogadały
0

Napewno też to polubisz !