fbpx

“Mamo, czy wszyscy umrzemy?” Jak odpowiadać na trudne pytania dzieci?

Napisałam Ja : Ada | Kosmetomama

To pytanie usłyszałam od mojej 4 letniej córci i nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Bo co ma powiedzieć matka czy ojciec swojemu dziecku, chcąc oszczędzić mu wszystkich nieprzyjemnych i okropnych wydarzeń i sytuacji w życiu?. Ja osobiście długo się nad tym zastanawiałam.

 

Moi rodzicie byli raczej osobami “chroniącymi” mnie i moją siostrę przed tematem śmierci. Nie mówiono nam o tym, nie pozwalano chodzić na pogrzeby, nawet w telewizji nie oglądałyśmy ceremonii pogrzebowych. Moja mama zakrywała nam zawsze oczy w trakcie takich scen, bo ona sama miała ze śmiercią problem. Dla mnie jej skrywanie przed nami śmierci było normalne. Nie miałam potrzeby dowiadywania się nic na ten temat, bo on dla mnie nie istniał, aż do dnia w którym umarła moja prababcia.

W nocy zadzwonił telefon, z tą smutną wiadomością. Prababcia umarła, w śnie, spokojnie, ze starości w wieku 90 lat. Moja mama była zrozpaczona, babcia wpadła w depresję, a tata wyglądał na opanowanego i to on wziął na siebie ciężar tego, aby o śmierci powiedzieć mi i mojej siostrze coś więcej. Śmierć, co to właściwie znaczy?. Nie pamiętam jak tata tłumaczył nam śmierć babci, ale musiał zrobić to na tyle delikatnie i zrozumiale, że nie miałyśmy traumy związanej z umieraniem i końcem życia. Wiedziałyśmy z siostrą, że babcia jest w niebie i nad nami czuwa.

Dorosłam i urodziłam dzieci. Do puki nie musiałam, postępowałam tak jak moja mama. Nie mówiłam córce o śmierci nic. Uważałam, że to po prostu za wcześnie. Nie chciałam jej mówić o tym, że wszyscy umrzemy, bo w tym wieku dziecko nie zna jeszcze poczucia czasu i tego bałam się najbardziej, że gdy się dowie, będzie zastanawiała się kiedy umrze ona, ja, młodsza siostrzyczka. Zwlekałam z tym tematem i pewnie dalej bym go omijała szerokim łukiem, gdyby nie śmierć prababci i pradziadka Zosi w odstępie zaledwie miesiąca.

Nie zabrałam Zosi na pogrzeby, chciałam tego jej oszczędzić, w moim odczuciu było to zbędne. Płaczący ludzie w czerni, głęboki duł, posępna melodia trąbki, i panowie w czarnych rękawicach, czekający na zasypanie grobu. Sama byłam bardzo rozbita, ta śmierć dla mnie była taka bliska jak nigdy dotąd i taka namacalna. Czy to dlatego, że byłam na pogrzebach może 2 razy w życiu? A może dlatego, że moje mama miała do tego tematu wcześniej wspomniane podejście? Nie wiem, ale śmierć moich dziadków strasznie mną zawładnęła i miałam problem żeby się z nią oswoić.

Od czasu pogrzebów myślałam prawie wyłącznie o niej, wręcz czułam ją w powietrzu. Sama musiałam oswoić się z myślą, że moich dziadków już niema, że byli przez całe moje życie, a już ich więcej nie zobaczę. Musiałam zebrać siły i powiedzieć Zosi, dlaczego jej babcia a córka owych pradziadków płacze a zawsze była wesoła?. Dlaczego nie jeździmy już do tych pradziadków tylko do tych drugich?

Nie wychodziłam pierwsza z tematem śmierci, gdyż nie jest on dla mnie komfortowy. Czekałam na jej pytanie. Jak się okazało niezbyt długo. “Mamo, a gdzie jest prababcia i pradziadek?”. “Zosieńko umarli i są w niebie”. “A mamo, co to znaczy że umarli?. “.”Kochanie to znaczy, że już ich tu nie ma, są w niebie na chmurkach i pilnują nas”. “Mamo, a czy na cmentarzu też są ludzie?”. Zosia widziała już cmentarz, bo chodzimy tam regularnie zapalać świeczki, dla tata mojego męża.”Tak kochanie, tam leżą ich ciała a dusza, czyli taki aniołek idzie do nieba”. “Mamo, ale ja nie chce leżeć na cmentarzu, bo mi będzie niewygodnie!, i ciemno! i będę się bała!”. Ten strach w jej oczach, podpowiedział mi, że muszę trochę inaczej mówić o śmierci, bo to co do niej mówię jest zbyt abstrakcyjne, może przerażające? i nie zrozumiałe dla niej.

“Mamo, a czy duchy istnieją?, bo ja się ich boje!”. “Zosieńko, duchy mają swój świat, to takie istotki, które mieszkają w niebie lub głęboko, głęboko pod ziemią”. “A dlaczego w niebie, na chmurkach?”.”Bo to są dobre duszki tak jak twoja babcia i dziadek na przykład, a głęboko, głęboko pod ziemią mieszkają te złe, które nie mogą wejść do nieba”.”Mamo a jak one wejdą na ziemie?”.”Nie wejdą, nie mogą tu wejść, ani te złe ani te dobre”.”Mamo, a Michał (kolega z przedszkola) kopał dół, i co dokopie się do tych złych?” .”Nie kochanie, nikt z ziemi nie może się tam dostać, te złe duchy są zamknięte tak jak w więzieniu.””A te dobre?”.”Te dobre też, mają własny świat w niebie na chmurkach, właśnie tak idą dobrzy ludzie jak umrą, a ci źli nie mogą się tam dostać”.

Mamo a czy my wszyscy umrzemy?“Tu się zawahałam, miałam straszne obawy przed tym, czy nie jest to za wcześnie, czy nie zostanie w niej jakiś wewnętrzny lęk, gdy się dowie jak to jest naprawdę.Jednak wydusiłam z siebie te słowa. “Tak kochanie, kiedyś wszyscy umrzemy”.”Mamusiu?, a kiedy?”. Czas to kolejna “rzecz”, która jest dla dziecka trudna do pojęcia “Zosieńko za bardzo, bardzo długo. Babcia Krysia, jest już bardzo stara, prawda?” (to druga prababcia Zosi). “Tak”.”A widzisz jeszcze, dobrze się trzyma, chodzi z tobą na spacery, opiekuję się Helenką. Widzisz jak długo żyje? . Takie długie jest właśnie życie” . 

I na tym rozmowa się skoczyła. Zosia sama uznała, że na tą chwilę już wie tyle ile ją interesowało. Temat chwilowo wyczerpany, ale boje się kolejnego starcia z tym niewdzięcznym tematem.

To wszystko jest trudne. Trudne dla rodzica. Trudne jest wytłumaczyć małemu dziecku, że nie zobaczy już dziadka, czy babci, czy innej bliskiej mu osoby, bo jest w niebie. Trudne jest wytłumaczyć, że (jeśli w to wierzymy) dusza to taki duszek, który mieszka gdzieś wysoko na chmurach. Trudno jest wytłumaczyć, że złe duchy nie dostaną się do nieba i że nie skrzywdzą tych dobrych. Matko!, ten temat jest tak trudny, że sama nie wiem czy sobie z nim poradziłam, mam ważnie, że nie do końca.

Najtrudniejsza jest dla mnie  moja myśl, że moje dziecko od dziś będzie wiedziało, że życie nie trwa wiecznie. Myśli w których ja zdaje sobie sprawę, że moje dziecko też kiedyś umrze. Ja nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić, a co dopiero Ona!. Mała 4 letnia dziewczynka,  która dowiedziała się właśnie, że jej mama nie jest superbohaterką i że śmierć nie zdarza się tylko w bajkach, ale o ironio! jest częścią życia.

Na koniec cytat, którego bardzo nie lubię bo sprawia, że o życiu myślę jak o części śmierci. A wole myśleć, że to śmierć jest częścią życia. Mam nadzieje, że niebo istnieje naprawdę, bo jakoś nie mogę znieść myśli, że już nigdy nie zobaczę ludzi których kocham, ponad życie.

“Życie, to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”

Koszmarny cytat, ale taki prawdziwy.

Porozmawiajcie ze mną. Napiszcie mi jak Wy oswajacie dzieci ze śmiercią? czy w ogóle to robicie? Ja osobiście czuje, że w tym temacie poniosłam porażkę….Może dlatego, że sama nie jestem pewna tego co mówię?. Moje przemyślenia z rozmowy z córką nie są na szczęście tylko przygnębiające. Są też i plusy. Pozytywne jest to, że Zosia przestała wstawać w nocy i nie przybiega już do nas do sypialni, że boi się duchów, czyli temat trochę jak by oswojony.

Może to jest właśnie metoda?, oswajać powoli, pomału, delikatnie? siebie i dziecko z tym tematem?

(Visited 756 times, 1 visits today)
14 komentarzy
0

Napewno też to polubisz !