niebezpeczne-tatuaże-z-henny

Pewnie słyszałaś o niedawnych doniesieniach jakoby tatuaże z henny były niebiezpieczne i powodowały poparzenia skóry. Tak, jest to możliwe a zagrożenie poparzenia skóry realne i groźne. Ryzyko wzrasta zwłaszcza gdy korzystamy z miejsc nieautoryzowanych, straganów czy nadmorskich kurortów, gdzie nie ważne jest bezpieczeństwo pracy a zarobek.

Sama henna nie jest produktem niebezpiecznym, chociaż także mogącym wywołać uczulenie czy podrażnienie, ale henna z “dodatkami” może spowodować rozległe alergie a nawet poparzenia skóry. O tatuaże z henny i samą hennę zapytałam specjalistkę w tej dziedzinie Ekaterine Kozlovą-Korzeniewską. Ekaterina jest wielokrotną finalistką w Mistrzostwach w Stylizacji Brwi. Prowadzi szkolenia z nitkowania brwi oraz szkolenia ze stylizacji brwi. Swoje miejsce na ziemi znalazła w Częstochowie, gdzie otworzyła Laboratorium brwi czyli gabinet zajmujący się brwiami i rzęsami klientek.

 

ADA: Ekaterino, Co to jest henna i czy tatuaże z henny mogą być niebezpiecznie, oraz  z czego może wynikać niebezpieczeństwo z nim związane? 

 

Ekaterina : Z założenia henna to produkt roślinny na bazie sproszkowanych liści lawsonii bezbronnej, która rośnie w krajach przyrównikowych między innymi w Indiach i to tam jest najbardziej spopularyzowana. Rysunki na ciele wykonywane przy pomocy henny również pochodzą z tamtego regionu, ale jak bliżej się temu przyjrzysz to zauważysz, że najbardziej misternie wykonywane są w kolorze czerwonym i to właśnie ten kolor jest jednym z naturalnych, który występuje w przyrodzie, ale o tym za moment.

 

Sama lawsonia jest bezbarwna, ale przy akompaniamencie z barwników typu indigo czy orcha, lawsonia nabiera właściwości barwiących na takiej zasadzie, że nałożona na skórę przenika wierzchnie warstwy naskórka prostopadle w dół nie rozlewając się po bokach, dzięki temu można uzyskać efekt wzorków.

 

W naturalnych warunkach ten proces jest długotrwały i musi trwać nawet kilkanaście minut, ale wiadomo, czas to pieniądz, więc producenci kosmetyków kolorowych postanowili podkręcić ten proces i odrobinę go przyspieszyć dodając chemicznych środków typu p-Fenylenodiamina potocznie nazywane PPD.

 

Jest to czarny chemiczny pigment, którego używa się w poligrafii, barwieniu tkanin oraz farb do włosów. Jest to środek toksyczny i mocno uczulający, który przyspiesza wnikanie pigmentu w warstwy naskórka i pozostaje w nim dłużej. Normalnie zgodnie z unijnymi normami środek ten jest dopuszczony do użytku w określonych proporcjach – nie może on przekraczać 6% objętości całego produktu. Przed wprowadzeniem produktu na rynek należy wykonać odpowiednie badania, po których producent powinien uzyskać certyfikat zgodności z normami unijnymi.

 

Niestety w przypadku kurortów turystycznych nikt takiej kontrolni nie prowadzi i prawdopodobnie jednodniowe stoiska raczej nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, tworząc mieszanki które godzinami, a może i dniami stoją w zamkniętych buteleczkach przy wysokiej temperaturze, a namnażające się tam bakterie tylko pogarszają sprawę. Bardzo często mieszanki mają nadmierną zawartość związków PPD, aby „tatuaże” utrzymały się dłużej i szybciej powstawały na skórze.

Historie z poparzonymi dziećmi po wykonaniu takiego tatuażu nie są więc jakąś miejską legendą, ale faktycznie realnym zjawiskiem. Jednak problem nie dotyczy jedynie dzieci ponieważ taka reakcja może pojawić się również u dorosłego człowieka. U dzieci po prostu ze względu na delikatną skórę efekt tego uczulenia jest bardziej drastyczny.

 

Uczulenie na PPD objawia się prawie jak poparzenie chemiczne. Pojawia się zaczerwienienie, swędzenie, opuchlizna, wrzodziejące bąble i stany ropne. Brzmi paskudnie i tak samo paskudnie wygląda. Jedna z moich kursantek ma takie właśnie uczulenia i dla zobrazowania dorzucam zdjęcie jak wyglądała jej ręka po nieumyślnym położeniu jej w brudnym waciku po hennie/farbce, która zawierała między innymi ten związek.
poparzenia-od-henny

Poparzenie od henny.

Jeżeli coś takiego pojawi się na skórze to od razu należy udać się do dermatologa po leki antyhistaminowe, bo swędzenie i pieczenie jakie temu towarzyszy jest trudne do zniesienia.

 

Te rysunki na skórze wykonywane na plaży to oczywiście fajna atrakcja turystyczna, ale dość niebezpieczna, dlatego osobiście radziłabym ich unikać.

 

Te właściwości barwiące henny roślinnej znalazły też zastosowanie w kosmetyce i pojawił się nowy trend, który nazywa się henną pudrową. Wykonuje się wtedy zabieg stylizacji brwi z użyciem takiej henny roślinnej, która to utrzymuje się na skórze do 2 tygodni, a na włoskach nawet do 2 miesięcy. Oczywiście trend pięknie się przyjął i teraz coraz więcej salonów kosmetycznych pracuje na tego rodzaju produkcie, ale tak jak wcześniej wspomniałam warto zwracać uwagę na to czym pracują kosmetyczki, ponieważ powinno się ufać tylko produktom z europejskimi certyfikatami. Tak jak w przypadku każdego produktu przed zabiegiem należy wykonać próbę uczuleniową, aby wykluczyć ewentualne alergie.

 

Muszę też zaznaczyć, że PPD nie jest jedynie dodawane do henn proszkowych, ale występuje praktycznie wszędzie tam gdzie są barwniki. Między innymi posiadają je w składzie popularne farby do włosów, ale również farbki do brwi. Wspominam o tym żeby czytelniczki nie wysunęły mylnego wniosku, że jedynie henny roślinne są złe, bo w porównaniu do innych produktów henny roślinne mają bardzo wiele zalet o których zaraz wspomnę.

 

W swoim salonie, Laboratorium Brwi, pracuję między innymi na produktach marki Brow Henna. Są one przeznaczone na rynek europejski i posiadają wszystkie niezbędne certyfikaty. Również zawierają w swoim składzie PPD, ale w najmniejszej możliwej ilości czyli około 2% na objętość opakowania czyli na jedną porcję farbowania przypada około 0,2% PPD na objętość produktu. Zawsze przed pierwszym zabiegiem wykonuję próbę alergiczną aby uniknąć nieprzyjemnych skutków alergii, ale tak naprawdę jeszcze nigdy moim klientkom nie przytrafiło się uczulenie na wspomniany produkt. Za to są zachwycone efektami ubocznymi takimi jak wzmocnienie istniejących włosków w brwi, pojawienie się nowych włosków, co optycznie zagęszcza brew, ale przede wszystkim długotrwały efekt koloryzacji. Sam produkt jest dość specyficzny i trzeba nauczyć się nim pracować, ale kiedy opanuje się już kolorystykę i konsystencję to efekty będą zadowalać nie tylko klientkę, ale i nas jako specjalistów.

 

Tak jak sama widzisz, każdy medal ma dwie strony i posiadając wiedzę na temat tego zjawiska warto samemu wyciągnąć wnioski i zdecydować jak postąpić najlepiej. Mam nadzieje, że wyczerpałam temat :)
nitkowanie-brwi-ekaterian-kozlowa

Ekaterina-Kozlova-Korzeniewska. Zdjęcie pochodzi ze strony Probrow

 

Ekaterina Kozlova-Korzeniewska
Strona szkoleniowa www.probrow.pl
Salon i zdjęcia prac znadziesz na instagramie laboratorium brwi oraz na fb laboratorium brwi
(Visited 260 times, 1 visits today)