Tyłek jak lalka Barbie! 8 moich trików na ładniejszą sylwetkę.

tyłek- jak -lalka- barbie

Patrzę w lustro. Patrze, zwłaszcza teraz gdy robi się ciepło. Bo jak ciepło nie było to raczej patrzyłam od pasa w górę. Na wiosnę warto zrobić rekonesans i spojrzeć nieco niżej. Boże, widzisz i nie grzmisz! a tu ani tyłek jak Barbie, ani talia jak Barbie, ani cycki nawet kuźwa. No kompletnie nic. Po co tworzą lalki, do których ni w ząb nie da się dorównać. Moje rozmiary? A kto pyta? No 90 na 90 na  90, ot taki prostokąt niezgrabny, lub dynia jak kto woli.

 

Zawsze na wadze o 3 kilo za dużo jest. Znasz to napewno, widzę to w twoich oczach! Tyłek się znacznie poszerzył i wygląda jak na nieudanym zbliżeniu w źle wykadrowanym zdjęciu. O Boże, ty któryś wymyślił słodycze! Zabierz je ode mnie, Amen. Po tej krótkiej rozmowie z własnym odbiciem, jak co dziennie od pół roku mówię sobie “dziś jest ten dzień, dziś idę pobiegać“, jasne. Zawsze sobie wtedy przypominam, że ja biegać nie lubię. To znaczy pobiegnę, po bułki do sklepu, lub po pampersa na zmianę dla Helki, ale to by było na tyle.

 Nie! Tym razem postawię sprawę na ostrzu noża, albo ja albo mój tłuszczyk. Idę obwieścić mój doskonały plan mężowi.

Kochanie, chcę powiększyć sobie cycki. Tak kochanie oba,naraz i jeszcze trochę z brzucha i tyłeczka odessać. Najlepiej jeszcze dziś. Może oddam swój tłuszcz charytatywnie? Myślisz, że ktoś go potrzebuję? O, może w Brazylii, tam jest moda na “big bottom” Czym bardziej jest “big” tym bardziej sexy. Szkoda, że nie w Polsce. Dodaje patrząc na swoje okrągłości i falistości.

No dobra, dam sobie ostatnią szansę, nie tyle sobie co, Chodakowskiej! Dobra włączam Chodakowską “Skalpel” “Turbo” “Wycinanie i spalanie” “Modelowanie”. Zaczynam i po 5 minutach zastanawiam się dlaczego ja! Dlaczego to właśnie ja, muszę cierpieć takie katusze! Dlaczego? Jestem tylko matka swoich dzieci, dlaczego to właśnie mniej, dopada taka niesprawiedliwość posiadania celulitu i zbyt grubych ud? Się pytam…..

Znacie to napewno, rozmowy z samą sobą do lustra odbicia. A tak na poważnie, nie dramatyzując. Wszystko da się zrobić, wszystko. Wiem ,że my matki i żony mamy na to mniej czasu, ale naprawdę się da. Oto moje spoby jak poczuć się lepiej we własnej skórze.

1 WYGENERUJ SOBIE CHWILĘ CZASU

 

Tak, naprawdę chwilę. Gdy dziecko śpi, lub samo się bawi. Przy codziennych czynnościach, których wykonujemy masę. To nie musi być godzina czy pół jednorazowo. Aktywność możesz rozbić na 3 lub 2 razy po 10 minut. Nawet ja matka dwójki wiem, że da się to zrobić. Bo wiecie jak się mówi lepszy ruch jakikolwiek niż żaden. Myjesz garnki, rób wymachy nogi naprzemiennie przy blacie. Bawisz się z dzieckiem? Spróbujcie ćwiczyć razem. Ty ćwiczysz a ono powtarza, nie raz tak ćwiczyłam z dziewczynkami. Oglądasz wiadomości? Wstawaj i np. rób przysiady. Pamiętaj nawet 10 minut aktywności jest lepsze niż wymówki.

 2.  ZNAJDZ AKTYWNOŚĆ, KTÓRĄ LUBISZ

 

To jest mega ważne, bo jeśli czegoś nie lubisz, to po prostu tego nie robisz, to normalne, więc wybierz sobie aktywność, która sprawia przyjemność, tak sex też wchodzi w grę. Po za sexem, możesz tańczyć, pląsać w rytm muzyki, skakać, kucać nawet przy codziennych czynnościach. Wiem, że teraz modne jest bieganie, ale jeśli nie lubisz biegać, to nie biegaj. Znajdź coś co połączy przyjemne z pożytecznym. Wtedy taka aktywność nie będzie dla ciebie przykrym obowiązkiem, ale częścią dnia na który czekasz.

3. JEDZ WSZYTKO, ALE Z UMIAREM

 

No i tu zaczynają się schody. Bo matki jedzą wszystko, ale najczęściej nie patrzą na to ile zjadły.No bo, ile to po dzieciach można dojeść?! Odpowiedz brzmi-dużo! Tak się tylko wydaję  ,że dziabnę tu i dziabnę tam i nie wiadomo potem jak ten tyłek się powiększył, tak więc wiadomo! Taka zasada “Nie dziabiemy zbyt dużo od dzieci”. Uważam też, że nie jedzenie kompletnie jakiejś rzeczy którą się lubi, też nie jest dobrym pomysłem, bo po pierwsze, życie jest za krótkie żaby nie jeść tego co się kocha, a po drugie, gdy je się to raz na jakiś czas napewno nam nie zaszkodzi.

Jedzenie 5 posiłków dziennie też jest super opcją. Jedyny problem w tym, że jest prawie awykonalny przy dzieciach. Co przetestowałam na sobie. Dobra opcja jest natomiast rozdzielenie sobie porcji na mniejsze.Na przykład zamiast jednego mega dużego obiadu w pośpiechu. Rozdziel sobie ten obiad na dwa mniejsze (także jedzone w pośpiechu), bo podobno takie mniejsze porcje utrzymują poziom glukozy we krwi na w miarę stałym poziomie, co nie powoduje napadów głodu, bo wachania glukozy wpływają na to, że nagle mamy napad głodowego szału. Oczywiście, czy jesteś matka czy nie wcinaj warzywa i owoce.

Niejedzenie niczego czy jedzenie tylko 2 posiłków dziennie też nie jest dobrą metodą, bo nasz organizm jest cwany i jak ma za długie przerwy to myśli sobie tak “O, będzie głodówka, w takim razie trzeba wszystkie kalorie z pokarmu zmagazynować na gorsze czasy w….”. i tu pada odpowiedz. Ale nie są to cycki. Tak, że wiesz jedz wszystko, ale z umiarem i w miarę regularnie.

4. BEZ WYMÓWEK

 

Możesz narzekać, bo to tkwi w ludzkiej naturze. Ale jeśli już zrobiłaś taki mega krok (tu bije tobie brawo) czyli znalazłaś chwile czasu i aktywność, która tobie pasuję, nie posiłkuj się wymówkami, że nie możesz, że nie masz kiedy i nie masz siły. Zawsze patrz punkt 1 i 2. A siłę masz, bo jesteś matką. Matka posiada siły nadludzkie, co tam dla ciebie kilka pompek, brzuszków czy pląsów przy myciu podłogi. Zaczęłaś żyć bardziej aktywnie to trwaj w tym. Pozwól, aby to stało się częścią twojego życia.

5. ZNAJDZ PSIAPSIUŁKĘ DO ĆWICZEŃ.

 

Wiadomo, że w kupie raźniej! A może ciepłej? Tak czy inaczej, łatwiej ćwiczy się z kimś niż samemu. Człowiek wszak zwierzęciem stadnym jest. Idziesz na spacer, dzwoń do koleżanki,wsadźcie dzieci do wózków i ziu!  To też jest aktywność. Ja tak przechodziłam tysiące kilometrów i pewnie straciłabym także i kilogramy gdyby nie (i tu nie popełniaj mojego błędu ;) wielki magnum kupiony w sklepie, prawie za każdym razem, gdy 5 godzinny spacer się kończył. Ups, wybaczam sobie ten grzech. Nie masz koleżanki blisko siebie, nic straconego, napewno jakąś chętną mamę do spacerów zapoznasz, bo matki to samotne osoby, zwłaszcza na samym początku po urodzeniu dzieci.Nagle chętnych na kontakty brak. Jeśli nie masz przyjaciółki pod domem a nie masz ochoty zaczepiać obce baby na ulicy, rozejrzyj się, może w twojej okolicy jest jakiś klub dla mam ćwiczących z dziećmi.

6. NAWILŻAJ SKÓRĘ

 

Tak prosty patent a całkiem skuteczny. Nawilżaj skórę kosmetykami, bo nawilżona skóra wygląda wizualnie lepiej niż sucha, szorstka i łuszcząca się zwłaszcza w lato. Skóra dobrze nawilżona jest także bardziej elastyczna, co sprawi że zmiana kilogramów nie odbije się rozstępami.

7. MASZYNKI W DŁOŃ

Tak, maszynki jednorazowe potrafią zdziałać cuda. Ogól zarośla pozostałe po zimie, a od razu z wagi spadnie ci co najmniej pół kilo  ;)

8. CZUJ SIĘ DOBRZE WE WŁSNEJ SKÓRZE

 

Kurcze to jest najważniejsze. Nie ważne ile ważysz. Czy jesteś wysoką tyczką czy z metra cięta. Masz włosy blond, czarne czy rude. Jeśli potrzebujesz zmian, zrób to dla siebie. Nie dla sąsiadki, męża czy listonosza. Dla siebie. Jeśli Ty poczujesz się dobrze we własnej skórze, to inni też to zobaczą i nie będą patrzeć na twoje kompleksy, ale będą zachwycać się twoją osobowością. Jeśli jest ci dobrze sama ze sobą to najważniejsze. W końcu spędzasz ze sobą całe życie ;)

Nie musisz korzystać z ani jednej mojej rady, wszak nie jest to opracowanie naukowe, tylko moje matczyne doświadczenie. Możesz też wybrać sobie, jakiś urywek z moich patentów i jego się trzymaj na początek, a potem stopniowo wprowadzać nowe. Wiem, że zmienienie na raz całego swojego dotychczasowego życie o 360 stopni nie jest proste, a zmienienie go z dzieckiem w tle jest jeszcze trudniejsze. Dlatego powoli nie bądź dla siebie za bardzo surowa, najważniejsze że chcesz coś zmienić i powoli wprowadzasz zmiany, aby czuć się lepiej sama ze sobą. Pamiętaj cellulit posiada 80 % kobiet na ziemi ,więc nie jesteś sama, nawet jeśli się tak czujesz. Prawie wszystkie z tym walczymy. W polsce tylko Chodakowskiej się udałe ;)

ada podpis mały

(Visited 779 times, 1 visits today)