Pozwólmy myśleć swojemu dziecku. Nie wychowujmy pokolenia tępaków.

Nadopiekuńczość to taka rodzicielska cecha charakteru, każdy rodzić ją posiada w większym lub mniejszym stopniu. Tylko, że nie jest ona dobra, bo my rodzice chcemy “wyhodować” dzieci myślące i samodzielne, a nie małe robociki, nie zdolne do samodzielnego myślenia. Zgadza się?

 

Rodzic– jednostka zorganizowana do zadań specjalnych. Najcześciej składająca się z samca i samicy zwanymi także mamą i tatą. Mama i tata to dorośli, którzy wyzbywają się własnych potrzeb, dla własnego potomka. To jedyny taki gatunek na ziemi, który jest w stanie oddać swoje życie, za życie własnego dziecka. Rodzice mają kilka podstawowych zalet i wad. Zalety to bezinteresowność i głęboka miłość . Wady to nadopiekuńczość, brak zdrowego egoizmu i  całkowite poświęcenie jednostce.

Dziecko– jednostka czerpiąca pokłady miłości i bezinteresowności od rodzica. Bardzo sprytny mały człowiek, który doskonale wie, na ile może sobie pozwolić względem rodzica. Potrafi też wykorzystać wady rodzica, dla swoich  potrzeb. Przy skrajnej nadopiekuńczości wyłącza swoje procesy myśliwe i w pełni polega na rodzicach.

Utarło się że rodzic to osoba, która musi dziecko wychować na dobrego człowieka. Nie na samodzielnego i myślącego tylko na dobrego i poświęcić się dziecku w całości. Coraz częściej zastanawiam się, kto to jest ten “dobry człowiek”. Bo dobrego człowieka, to może wychować równie dobrze kościół, każąc mu przy każdej trudnej sytuacji “nastawiać drugi policzek”.  Więc ja jako rodzic, zastanawiam się jak chce żeby wyglądała dorosłość mojego dziecka.

I tak sobie myślę, że bardziej od tego “bycia dobrym człowiekiem” Chce dziecko wychować na człowieka myślącego i samodzielnego. A nie na dobrego, bo na dobroć skład się miliony małych rzeczy. Nie samo  wychowanie i wieczne powtarzanie “Bądź dobry, oddaj swoje zabawki siostrze”,”Nie kłóć się, odpuść.” Naprawdę sądzimy, że nasze dzieci będą od tego lepsze? Ja już nie.

Rodzice popełniają podstawowy błąd. Uważają, że wyręczając dziecko, pomagają mu w rozwoju. Tym czasem wyręczanie dziecka, to ciągłe dawanie marchewki zamiast kija. Co znaczy tylko tyle, że podsyłamy mu ciągle ” gotowe na tacy” rozwiazanie problemu, a nie narzędzie do jego rozwiązania.Przez to nasze rodzicielskie działania z miłości nie pozwalamy dziecku samodzielnie rozwiązywać problemów.

I tym sposobem, dziecko przestaje szukać rozwiązania problemów, bo wie że rodzic je za nie znajdzie.“Mamo gdzie moja ulubiona zabawka?” “Kochanie, włożyłam ją do tej półeczki gdzie zawsze”.”Mamo jest mi zimno!” “Już zakładam ci rękawiczki”. To marchewka a nie kij.

I co pozwalasz, dziecku myśleć? Jeśli odpowiedziałeś sobie na pytanie czego checz od rodzicielstwa i od czego  względem dziecka ma Ci ono służyć, to teraz rozwiazanie wydaje się być prostsze. Pozwólmy dziecku myśleć i rozwiązywać samodzielnie problemy dostosowane do jego wieku. Nie podsyłaj mu natychmiast rozwiązań.

Zanim “rzucimy się na ratunek” odczekajmy chwilę.“Mamo, gdzie moja ulubiona zabawka?” ” Zastanów się gdzie ostatnio się nią bawiłeś”. “Mamo jest mi zimno” “To co należy zrobić żeby było ci ciepło?” To jest “kij”, rozumiesz? To proste. Nawet małe dziecko jest w stanie, jeśli nie słowem to gestem wskazać rozwiązanie sytuacji.” Helenko, gdzie zostawiamy piżamkę po przebraniu się?” ” Tam”.

Rysunek: Niewiadomska

Rysunek: Niewiadomska

Wychowywanie następnej generacji dzieci, które w przyszłości staną się “niepełnosprawnymi” społecznie dorosłymi , jest bez sensu. Przecież każdemu rodzicowi zależy na tym, żeby dziecko w przyszłości potrafiło o siebie zadbać, samemu znaleść partnera życiowego,  mieszkanie, pracę . Bo co się stanie jak nas rodziców nie będzie? Gdzie nasze dzieci będą szukać odpowiedzi? U dyrektora firmy w której będzie pracował?

Widziałam jakiś czas temu na basenie chłopca, w damskiej przebieralni, któremu mama zakładała kąpielówki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów chłopiec miał około 8 lat. 8 lat! a dziecko nie potrafiło sobie same założyć kąpielówek? Ten widok mnie zmroził i oczami wyobraźni widziałam go w wieku lat 20. Gdy pyta się mamy czy ta dziewczyna jest dla niego odpowiednia? W wieku 40 lat gdy, z dziewczyną mu nie wyszło. Dalej  mieszka z mamą i ona mu wybiera i wiąże krawat do pracy. Czy takiej przyszłości chcemy dla Własnych dzieci?

A takich przypadków jest pełno!

Dziecko, które ma 6 lat i nie je samodzielnie, bo rodzice ciągle za nim biegają w porze obiadowej i karmią go. Dziecko, które w wieku lat 5 nie trzymało nigdy noża w ręku, nawet plastikowego. Dziecko, które w wieku lat 4 pije cały czas z kubka niekapka. To są dla mnie właśnie przykłady niezdrowej nadopiekuńczości, które nie bójmy się tego słowa, zaburzają rozwój dziecka, jego samodzielność i procesy myślowe.

Rysunek: Niewiadomska

Rysunek: Niewiadomska

Przyciesz za czasów naszych dziadków i gdy my byliśmy mali, nikt nie zastanawiał się czy dziecko może pić ze szklanki (o zgrozo) nie plastikowej. Czy może jeść w “zwykłym” tłukącym się talerza. Czy może dojść sam do szkoły, nie rzadko oddalonej od domu o klika kilometrów. Czy potrafi się samo ubrać? Dzieci uczyły się tego metoda prób i błędów, ale w sposób samodzielny. Rodzic był zawsze blisko, ale nie miał czasu na nadopiekuńczość. Mam wrażenie, że  teraz nadopiekuńczość jest modna.

Nie chodzi mi o to żeby każde dziecko chodziło samo do szkoły, ale o to żeby do tej szkoły przynajmniej się samo ubrało. Pomyślało nad tym jak założyć skarpetki, jakie spodnie czy sukienkę wybrać. Uczenie dzieci myślenia to długo i trudny proces. Tak jak uczenie samodzielności, zwłaszcza w dobie technologi, która myśli za nas.

Moim celem jako dorosłego odpowiedzialnego za wychowanie moich dzieci jest, aby stały się one w pełni sprawnie myślącymi i samodzielnym dorosłymi, co wydaje się jednym z trudniejszych procesów, które muszę wykonać, jako rodzic. Trochę zwolnić uścisk i pozwolić oddychać swojemu dziecku, pełną piersią, swobodnie.

Dzieci nie są głupie, nie trzeba podsuwać im gotowych rozwiązań “na tacy” Należy im zaufać,  wskazać drogę a on znajda rozwiązanie. A gdy na to pozwolimy, zobaczymy swoje własne dzieci w zupełnie innym świetle i często będziemy zaskoczeni ich samodzielnością.

 ada podpis mały

(Visited 2 810 times, 1 visits today)